Gdybym mogła wybierać, to w mojej rodzinie chciałabym być zwierzakiem. Jakimkolwiek czworonogiem. Nie wiem jak to jest u Was ale u nas wszelkie sierściuchy to maja po prostu koci lub psi raj na ziemi. Najlepszy pasztet, najlepsza sucha karma, najlepszy weterynarz w mieście, jedzenie ze stołu, z talerza i to nie tylko z okazji świąt ale tak na codzień. Bambusie, Tinki, Lenki czy inne Romy są traktowane jak członkowie rodziny, konsultowane w sprawach mniej lub bardziej błachych no i oczywiście wszystkie są najmądrzejsze i najpiękniejsze na świecie. Nieustający konkurs piękności. Uwielbiam wracać wieczorem do domu i wtulać się w miękkie futro Martiego. Wychowałam się w domu, gdzie normą było przygarnianie psa z ulicy, ratowanie kota ze złamaną łapą. Ogromny podziw mam też dla weterynarzy, którzy wszystkie nasze zwierzaki leczyli i leczą. Kiedy nasz kot zwany Fretką złapał się kiedyś w pułapkę na myszy i zerwał sobie skórę z połowy ogona, nasz rodzinny weterynarz pan L. operował o 3 w nocy, ze złamaną ręką bo inaczej by się nam kot wykrwawił.
A kiedy jakiś czworonóg postanawia opóścić ziemski padół, jest to dla wszystkich tragedia. Trwająca miesiącami żałoba oraz zaklinanie się, że już nigdy więcej żadnego zwierzaka... aż po trzech miesiącach znowu się jakaś przybłęda położy na wycieraczce, spojrzy tymi pełnymi ufności w rodzaj ludzki oczami no i jak tu nie przygarnąć?
W ferworze świątecznych przygotowań na kulinarnych blogach ani razu nie natknęłam się na wpis o tym, jak w tym okresie gotuje się dla zwierząt. A przecież pies też człowiek. I jeżeli każdy z Was, tak jak ja, czeka od maleńkiego, że w ten wigilijny wieczór Burek czy Kizia przemówią, to podarujcie im domowej produkcji ciasteczka a wtedy opowiedzą Wam jak dużo miłości wypełnia ich serca, i że skrobanie o 6h rano w drzwi naprawdę oznacza, że chce im się siku, inaczej chętnie zostałyby w ciepłym łóżku, a nie ponaglały żeby na ten mróz i deszcz i śnieg...
Na 50 ciasteczek:
2 szklanki mąki
1 szklanka polenty
1/4 szklanki suszonych kiełków pszenicy
2 pokruszone kostki rosołowe (kurczakowa, z wołowiną, rybna, ta ulubiona przez Waszego zwierzaka)
1 duże jajko
łyżka oleju
3/4 szklanki ciepłej wody
Nagrzać piekarnik do 135°C. Wymieszać suche składniki i stopniowo dodawać jajko, olej i wodę. Zagnieść ciasto na masę jak na kruche ciasteczka. Rozwałkować na posypanej mąką stolnicy. Wykrawać formy jakie się chce. Piec przez około 2h, aż będą suche i twarde.
Przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku.
tekst i zdjęcia @ les trois cuillères


