To jedno z ulubionych ciast Erwana. Od kiedy po raz pierwszy spróbował go, kiedy przyjechał do mnie do Dublina. Padało wtedy tak jak dzisiaj. Z resztą, kiedy w Dublinie nie pada... Siedzieliśmy w kawiarni na St Stephen’s Green i niczego więcej nam do szczęścia nie było potrzeba. Od tamtej pory minęło już kilka lat i przez te kilka lat szukaliśmy doskonałego przepisu na carrot cake. Bo carrot cake ma swoje wymagania. Nie może być za ciężkie ani za puszyste. Nie może być zbyt marchewkowe ani za mało marchewkowe. Ciężko też dobrać doskonałe proporcje, jeżeli chodzi o przyprawy: imbir, gałka muszkatołowa i cynamon. No i te wieczne dyskusje: orzechy pekan czy włoskie? Ale udało się. Jak zwykle niezawodna Deb podzieliła się jednym ze swoich sekretów i tak oto osiągneliśmy marchewkową nirwanę.
Dzisiaj pada cały dzień. Wczoraj było 30°C i słońce w każdym zakątku parku. W obecnym stanie wolę jednak jak pada. Za chwilę przyjdą goście. Doceniamy bardzo, bo od kiedy wyprowadziliśmy się na wieś, to ludziom nie bardzo chce się na tą wieś przyjeżdżać. No bo trzeba w pociąg wsiaść. I wyjechać 20 minut za Paryż. I jak już się jacyś odważni znajdą to nam jest bardzo miło. Marchewkowe ciasto, podane na ciepło, z kulką lodów waniliowych i sosem toffi. W takie dni może sobie padać...
Na 20 babeczek:
220 g mąki tortowej
2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżeczka soli
2 łyżeczki zmielonego cynamonu
1/2 łyżeczki startej galki muszkatołowej
1 łyżeczka zmielonego imbiru
300 g nierafinowanego cukru
250 ml oleju z pestek winogron
4 duże jajka
300 g startych marchewek
100 g grubo posiekanych orzechów włoskich
100 g rodzynek
opcjonalnie - masło i mąka do posypania blaszki
Rozgrzać piekarnik do 175°C. Za pomocą robota kuchennego dobrze wymieszać olej z cukrem. Dodawać jajka, po jednym za każdym razem. W osobnej misce wymieszać mąke z przyprawami, sodą oczyszczoną i solą. Dodać do mieszanki oleju, cukru i jajek i kontynuować mieszanie. Dodać startą marchewkę i znów dokładnie wymieszać. Na koniec dodać rodzynki i posiekane orzechy. Foremkę do babeczek wyłożyć papierowymi foremkami lub posmarować masłem i posypać mąką tak, żeby babeczki nie przyklejały się do blaszki. Wlać ciasto do 3/4 wysokości foremki i piec przez 15 minut. Można sprawdzić czy babeczki są już upieczone, wkładając w środek jednej z nich kawałek suchego patyczka. Jeżeli wyjmiemy go suchego to znaczy, że nasze babeczki są ready to eat. I nie trzeba czekać, jak na przykład z ciastem drożdżowym, żeby ostygły, bo najlepsze są na ciepło.


