6 stycznia 2012

Smierdząca sprawa z tym Camembert...

Camembert. Jeden z symboli francuskiej gastronomii. Kto z Was nie widział na półce z serami białego krążka, który po przekrojeniu ujawnia bladożółtą, zwartą masę i który po kilku dniach przechowywania w lodówce aromatyzuje całą kuchnię zapachem przypominąjacym noszone od trzech dni skarpetki. No właśnie. Bladożółta zwarta masa... Zle, źle i jeszcze raz źle ! Jeżeli masa po przekrojeniu nie wypływa na tyle, że można ją jeść łyżeczką to znaczy, że Wasz Camembert jest albo niezbyt dojrzały albo nie jest to Camembert. „No ale przecież jest napisane na opakowaniu, że to Camembert” – powiedzą niektórzy. Proszę bardzo, oto krótka lekcja na temat kupowania sera Camembert, którego proces produkcji zastrzeżony jest pod znakiem AOC:
 
 
źródło: lafranceagricole.fr

1.      Po pierwsze primo: jeżeli nie jest napisane „Camembert DE Normandie”, to to nie jest Camembert. Będzie to ser przypominający Camembert i tyle. Albowiem „de” oznacza „z” czyli produkowany w całości z mleka pochodzącego z regionu Normandii, wydojonego z krów pasących się na normandzkich łąkach. Często można spotkać serek z napisem „Fabrique en Normandie” czyli „wyprodukowane w Normandii” ale mleko do jego produkcji może pochodzić np. z Chin
2.      Po drugie... secondo... mleko używane do produkcji Camembert powinno być surowe. Na opakowaniu będzie się zatem znajdować napis „au lait cru”. Uwaga, niewskazany dla kobiet w ciąży, ze względu na ryzyko zakażenia listeriozą!
3.      Po trzecie... primo... Camembert powinien być sprzedawany w drewnianym pudełeczku, ważyć co najmniej 250g (i 800 kalorii) i zawierać nie mniej niż 45% tłuszczu w suchej masie.
4.      Kiedy otworzycie wieczko, serek będzie owinięty w folię. Już na tym etapie możecie stwierdzić, czy Wasz Camembert nadaje się do konsumpcji czy jeszcze nie. Kiedy naciśniecie palcem na środek krążka, ten powinien zpaść się pod naciskiem. To tak jakbyście mieli do czynienia z bardzo ciepła plasteliną. W polskich realiach ciężko jest taki dojrzały Camembert nabyć drogą kupna. Należy, więc odstawić go na kilka dni, żeby dojrzał.
5.      Po przekrojeniu, zawarta w białej, popękanej skórce bladożółta masa powinna prawie wylewać się powoli na talerz a wyżej wspomniany zapach znoszonych skarpetek rozprzestrzenić się po jadalni. W tym momencie przyszedł czas na degustowanie tego serowego cuda. Wystarczy nabrać trochę na kawałek świeżej bagietki i tyle, cała filozofia!
6.      Jednym z moich ulubionych sposobów na podawanie Camembert to na ciepło, z grila. Swietnie nadaje się do tego ten « fałszywy«. Wystarczy rozpakować go z folii, włożyć spowrotem do drewnianego pudełeczka, w którym go zakupiliśmy i położyć na rozgrzanym grilu. Po około dwudziestu minutach odkroić górną część białej skórki i spożywać z biagietką. Rewelacyjnie pasuje do tego zielona sałata polana sosem winegret.
7.      Camembert zrywa z powszechnie znaną reguła podawania sera z lampką wina. Normandzcy puryści twierdzą nawet, że Camembert nie znosi żadnego alkoholu. Ale powszechnym zwyczajem jest podawanie go z cidre z jabłek a nawet z kieliszkiem Calvadosu. Podlega to prostej regule podawania prduktu z innym produktem pochodzącym z tego samego regionu. A, że w Normandii wina jak na lekarswto...
8.      Idealna temperatura do podawania Camembert to 18°C. Jeżeli przechowujecie go w lodówce, polecam wyciągnięcie go na godzinę przed degustacją.

Bon appétit !

5 stycznia 2012

AOC czyli dlaczego oscypek nie może pochodzić z Mazur?


Spójrzcie na mapę...


źródło: http://www.lagribouille.com/france/aoc/fromages/
 
Przeróżne produkty, które na niej zapisałam, wydają się Wam znajome, prawda? Słyszeliście już o Camembercie, o czerwonym winie, o słonym maśle, o oliwie, o ostrygach, itd. Ale założę się o obiad w El Buli, że z geograficznym usytuaowaniem tych pyszności możecie mieć problem. 

A geograficzne pochodzenie produktów ma we Francji bardzo duże znaczenie. Na tyle duże, że  wprowadzono specjalną nomenklaturę ochraniającą dane produkty, w zależności od miejsca ich wyrobu, pochodzenia składników czy specjalnego sposobu wyrobu. 

Mowa tutaj o AOC czyli « l’appelation d’origine contrôlée ». Nazwa ta gwarantuje autentyczność produktu, pochodzenie geograficzne oraz jego jakość. Np. camembert ma prawo nazywać się camembertem, jeżeli wyprodukowano go w Normandii, z normandzkiego mleka, pochodzącego z krów pasących się na rozłożystych normandzkich łąkach. Sławetny Szampan czyli napój, który można by nazwać winem musującym, będzie Szampanem tylko wtedy, jeżeli wino do jego produkcji pochodzić będzie z regionu Champagne. 

Co to zmienia? Tak naprawdę wszystko. Nawet niezbyt doświadczony smakosz zauważy różnicę w smaku, bardziej doświadczony będzie się rozkoszował teksturą i zapachem. Dla mnie etykietka AOC będzie gwarancja doskonałości produktu, pracy, jaka ludzie włożyli w jego stworzenie a nie, po prostu marketingowym chwytem.