4 października 2012

cannelés czyli codzienne ciasteczka z rumem


Poznajcie codzienne ciasteczko. Codzienne, gdyż mogłabym je jeść codziennie. No a od kiedy A-L, w akcie swej kulinarnej dobroci bez dna, podzieliła się ze mną przepisem na cannelés, to właściwie jem je codziennie. Jak już się upiekło trzy tuziny a jest się na zwolnieniu chorobowym, to coś trzeba z nimi zrobić. Kojarzą mi się nieodłacznie z autostradą do Normandii. Kiedy najdzie nas ochota na zobaczenie morza w terminie tu i teraz, to zwykle wypożyczamy auto (nasze owszem, jeździ z punktu A do punktu B ale punkt A nie może być za bardzo oddalony od punktu B a to « za bardzo » oszacowuję na jakieś 50 km, nie więcej) i jedziemy do Deauville albo do Cancale, powdychać morskie powietrze, zjeść rybkę i kupić kolejną ściereczkę z normandzkiego lnu. Zwykle zaraz po wyjechaniu za granice miasta, nachodzi nas ochota na « coś słodkiego ». Zatrzymujemy się, więc na najbliższej stacji benzynowej. A na tej stacji benzynowej ma swoje stanowisko pewna sieć piekarni, i tam właśnie kupujemy niezmiennie « sześciopak » złocistych cannelés. E. zwykle mówi tak « to teraz zjemy tylko po jednym a resztę będziemy mieli na koniec podróży ». Taaa… chciałabym to widzieć. Po prostu nie można się oprzeć. Złocista, chrupiąca skórka a w środku pachnący rumem miąższ. Poezja smaku. Tradycyjnie wypiekane w cynowej foremce ale, że owa cynowa foremka jest poza zasięgiem moich możliwości finansowych, podjęłam ryzyko użycia foremki silikonowej i wiecie co… udało sie! Pysznie jest. Skłaniam sie ku tezie (niepotwierdzonej, z braku odpowiedniego materiału badawczego), że cynowe foremki to tylko i wyłącznie komercyjny snobizm… Nawet jeżeli cannelés są w nich wypiekane od stuleci ;-)


Na 36 ciasteczek:

1 litr pełnotłustego mleka
500 g cukru kryształ
250 g mąki
2 laski wanilii
6 żółtek
1 jajko
20cl rumu
50 g masła


zagotować mleko z laską wanilli i odstawić na 15 minut. Roztopić masło. Wymieszać mąkę, cukier, żółtka, jajko i masło na jednolitą masę. Powoli dolewać zagotowane mleko, ciągle mieszając mase. Dodać rum. Odstawić do wystygnięcia a kiedy masa będzie już całkiem zimna, wstawić na 2 godziny (ale najlepiej na całą noc) do lodówki. Rozgrzać piekarnik do 210° C. Wlać masę do foremek, do 3/4 ich wysokości. Piec przez godzine. Nie otwierać piekarnika w trakcie pieczenia. Pozostawić cannelés do ostygnięcia w piekarniku. Wyjmować z foremek, kiedy będą już całkiem zimne. Inaczej opadną… Na pewno bedzie Wam się wydawać, że ciasteczka się palą. Spokojne, to po prostu cukier karamelizuje się na pyszną skórke. Tak jak na zdjęciach.


teksty i zdjęcia © les trois cuillères











Brak komentarzy: