3 listopada 2012

What Katie Ate - źródło inspiracji na kolejne kilka tygodni

Moim zdaniem, jedna z najlepszych książek kucharskich roku


Kiedyś kupowałam książki kucharskie prawie co tydzień. Byłam zaabonowana na niemal wszystkie magazyny kulinarne i uwielbiałam wertować pachnące nowością kartki, w poszukiwaniu inspiracji.
Od kiedy piszę blog kulinarny i mam kontakt z fantastycznę blogowę społecznością, stałam się bardzo wybredna. W przeciągu ostatniego roku kupiłam 3 książki kucharskie. Musicie przyznać, że to niezły cookbook detoks, nieprawdaż?
Od kiedy czas na gotowanie i wymyślanie nowych przepisów mam naprawdę ograniczony, wolę zainspirować się tym, co gotują moje znajome bloggerki. Wiem wtedy, że przepis jest sprawdzony, jakiego błędu nie popełnić no i w razie czego mogę zadać pytanie, na które prawie natychmiast mam odpowiedź.




Blog Katie Quinn Davies "what katie ate" odkryłam całkiem niedawno ale z miejsca się zakochałam! Fantastyczne zdjęcia, oryginalne i niezbyt czasochłonne przepisy i niesamowity dystans do siebie oraz do napuszonego kulinarnego światka, sprawily, że nie zawachałam się sięgnąć po wydaną po francusku wersję jej książki. Dawno nie miałam takich wypieków na policzkach, przewracając szorstkie kartki, pochłaniając wzrokiem zdjęcia najwyższej jakości i stworzony na nich klimat "swojskiej" kuchni.
Przyznaję się bez bicia, że od kiedy na świecie pojawił się Mały Człowiek, zaniechałam wszelkich prób zjednania sobie Haute Cuisine i sięgam po przepisy, które nie wymagają ode mnie 10 lat praktyki w cukiernictwie. Z książki Katie mogę korzystać na codzień, produkty, których używa, znajduję w każdym sklepie spożywczym a efekt zawsze jest smaczny i zaspokaja nasze kulinarne gusta.




Mnie najbardziej kręci pomarańczowo rozmarynowe ciasto. W oryginalnym przepisie Katie użyła czerwonych "krwistych" pomarańczy a, że sezon na nie zaczyna się dopiero za miesiąc i sami rozumiecie, że ja całego miesiąca nie mogę poczekać, zastąpię czerwone pomarańcze tymi zwykłymi a jako soku do polewy użyję takiego z kartonika. Oczywiście, jak tylko sezon na pomarańcze się zacznie, zrobię wersję Kate i dam znać jak wyszło.
 
AU FOURNAUX, MES AMIS!




A oto kilka przepisów, które szczególnie przykuły moją uwagę:

- naleśniki z siadłym mlekiem i kompotem z cytrusów
- zupa paprykowo - pomidorowa z tostami z kozim serem
- soda bread z łososiem i kremem wasabi
-grilowane krewetki z tajskim sosem
- mini quiche z kozim serem, octem balsamicznym i tymiankiem
- sałatka z rzeżuchy z grilowanymi ziarnami dyni i gęsim jajkiem sadzonym
- crab cakes z ostrym różowym sosem
- cytrynowy sirop z miętą
- pieczony kurczak z kremowym cytrynowym sosem
- pierożki z dynią i sosem z orzechów pekan
- chutney z buraków i octem balsamicznym
- dynia na ostro, zapiekana z ziarnami i zasmażką (pyyyychaaa! już wypróbowałam)
- granité z czerwoną pomarańczą, mango i brzoskwinią
- mus kawowy z czekoladą i whisky

tekst i zdjęcia (za zgodą Katie) @ les trois cuillères







2 komentarze:

Małgorzata Matyjaszczyk pisze...

Ale książka! Co za zdjęcia :) Coś czuję, że jej nie zapomnę.

Ania Włodarczyk vel Truskawka pisze...

A ją zamowilam ottolenghiego niedawno,a zapomniałam o tej książce katie!muszę ją mieć.świetna recenzja:-)