30 października 2012

Italian Corner

listopad pod znakiem kalorii...

Nie da się ukryć, hu hu ha, hu hu ha, idzie zima zła. My się zimy nie boimy i włoskie jedzenie pichcimy...

Wyczytałam ostatnio, że do sosu carbonara dodaje się orzeszki piniowe, kurczaka i byle jaki tarty ser i aż mi "włosy dęba stanęly na głowie". W tej samej głowie zrodził się od razu pomysł, żeby "dotrzeć do źródła" i przedstawić Wam klasyczne włoskie przepisy w ich oryginalnym wydaniu. Będę szperać, zawracać głowę cioci Gosi, pisać do całkiem nieznajomych mi osób. To będzie taka moja prywatna italian escape, bo zwykle o tej porze roku wybierałam się na "annual italian weekend". W tym roku nie było mi dane posmakować la dolce vita à l'italienne ale to nic, zrekompensuję to sobie we własnej kuchni. 

Wszelkie sugestie mile widziane!



teksty i zdjęcia @ les trois cuillères


3 komentarze:

Małgorzata Matyjaszczyk pisze...

no,no - a jednak blogspot? ale dlaczego dopiero teraz się zorientowałam? Obiecuję pomoc z całych sił!
Podpowiem Ci tylko od strony technicznej, że werfykacja obrazkowa nie jest potrzebna, mechanizm antyspamowy działa dobrze bez niej. Z rzadka tylko zalicza do spamu dobre komentarze, za to nie przepuszcza chłamu.

les trois cuillères pisze...

jednak blogger. poddałam się komercyjnej maszynie. wolę więcej czasu poświęcić gotowaniu, robieniu zdjęć dla bloga, itd... weryfikacja obrazkowa zlikwidowana, nawet nie wiedziałam, że takie coś mam właczone ;-)

Małgorzata Matyjaszczyk pisze...

No właśnie - masz rację. Szkoda czasu na narzędzie. Przecież samo w sobie prowadzenie bloga nie jest celem.